|
Zimowe harcowanie
W pewnym malowniczym zakątku świata, gdzie barwnej wstędze Sanu wyniosła góra kołysanki śpiewa, na ulicach, ścieżkach i zaułkach
zagościły ubarwione mroźnym rumieńcem dziecięce i młodzieńcze twarzyczki.
W "Krainie Kwitnącej Śliwki", barwnej i pełnej tajemnic osadzie Krzeszów, w dniach 2-6 lutego 2009 roku swoje zimowe
ferie spędzali harcerze z Rudnika, Krzeszowa i Ropczyc.
Zimowy biwak rozbili umundurowani skauci w krzeszowskim Zespole Szkół. Tu przez 5 dni pod okiem organizatora, komendantki
druhny Anny Korasiewicz oraz opiekunów, drużynowych poszczególnych grup, realizowane były atrakcyjne i pełne niespodzianek
punkty programu zimowego wypoczynku.
Wszystko na harcerska nutę: pobudka, porządki, warta, codzienne apele, integracyjne kominki pełne śpiewu, gier i zabaw,
gry patrolowe, zwiad terenu... - to tylko niektóre spośród zaproponowanych przez opiekunów form spędzania czasu. Obok zabawy nie
brakło czasu na naukę, inną niż w szkolnych ławach, bo zupełnie inaczej wygląda lekcja historii, przyrody, czy wiedzy o kulturze,
jeśli buszuje się po najciekawszych zakamarkach miasteczka, poznając przeszłość i dzieje współczesne malowniczej osady Krzeszów.
Odwróciły się role, bo szkoła na tych kilka dni stała się miejscem zabawy. I choć brakło telewizora czy komputera, nikt nie narzekał
na nudę. Sportowcy znaleźli pole do popisu w drużynowych zawodach, malarze w konkursie karykatur kadry, tancerze na karnawałowej
dyskotece, a zwolennicy nocnych przygód w nocnej wyprawie na żydowski cmentarz, czy wspólny wieczorek w pizzerii.
Szczególną atrakcją biwaku był wyjazd uczestników na basen oraz do Bajkolandii w Rzeszowie. I choć brakowało śniegu,
nikomu nie przeszkadzały kaprysy pogody. Najważniejsze, że mimo współzawodnictwa w konkurencjach zawiązała się jedna harcerska
rodzina. Popłynęły łzy, kiedy trzeba było opuścić bajkowy Krzeszów. Jeszcze tylko wymiana ostatnich telefonicznych numerów i adresów
i trzeba było wracać do domów, zabierając na długo niezapomniane przeżycia.
Świat bez telewizji, komputera, komórki?... jest możliwy, co więcej, o wiele barwniejszy i radośniejszy niż ten zniewolony
mediami.
A jeśli kogoś męczyła na feriach nuda, powinien poszukać miejsc tak magicznych jak Krzeszów, gdzie przy odrobinie chęci i fantazji
spora grupa młodych ludzi przeżyła jedne z najbardziej niezapomnianych ferii w swoim życiu...
Zapraszamy do harcerskiej drużyny - my nigdy się nie nudzimy!
Czuwaj!
Agnieszka Baran - drużynowa 18 DH im. Szarych Szeregów
|